Ks. Mieczysław Pająk
Aktualności
  • W fazie upiększeń

    Zasady zysku, handlu, lukratywnego biznesu na dobre pochłonęły umysły i serca nie tylko bogatej Ameryki (czego […]

  • Sztafeta nie olimpijska, ale misyjna

    Od wieków przeciętny człowiek pożąda chleba i igrzysk. Te ostatnie z Rio przebrzmiały, bezpowrotnie odeszły do […]

Imieniny
Nr Konta: 76 8804 0000 0001 0026 3144 0001

Ze skalpelem na gardle

Braki w standardzie życia Afrykańczyków rzucają się w oczy przybyszom na ten mroczny i zagadkowy kontynent. Jedne są mniej widoczne, tak jak chociażby niedobory w uzębieniu, ale są takie braki, które białego turystę zadziwiają albo wręcz szokują. W poprzednim wpisie na tej stronie można było przeczytać o dobroczynnej usłudze leczenia bolących zębów. Tym razem obrazek z życia naszej misji o wiele bardziej bulwersujący (dla ludzi o mocnych nerwach 🙂 – „filetowanie” człowieka; dosłownie czy z przesadą. Niestety dosłowne, tak właśnie wyraził się lekarz, który po niezwykle meczącej operacji skomentował to, co musiał zrobić w sali operacyjnej naszego szpitala. Nasi kolejni dobroczyńcy Misji w Bagandou to trzyosobowa ekipa z warszawskich szpitali: dwoje chirurgów i pani doktor w trakcie specjalizacji z chorób wewnętrznych. Warto zaznaczyć, że ta ostania przyleciała pracować i prowadzić formację z dobrą znajomością francuskiego do naszego szpitala już po raz czwarty. To ona namówiła swoich kolegów chirurgów, żeby zdecydowali się na przeprowadzanie operacji zwłaszcza ogromnych woli endemicznych tarczycy u pacjentów naszego szpitala w Bagandou.

operacja szpital Bagandou Afryka

Nieco łatwiej można sobie wyobrazić operację tarczycy w specjalistycznym szpitalu w Polsce. Są to zazwyczaj ledwo co widoczne zgrubienia na szyjach pacjentów, jednak nie wpływające nazbyt negatywnie na ich image. A te tutejsze są czymś nieziemskim i wręcz dla nas szokującym, gdy się patrzy na niektóre przypadki. Jak człowiek może żyć z dwoma „głowami” ?! Jedna ta na karku, ale pod brodą wiszą jedna albo dwie gule, które czasami są niewiele mniejsze od samej głowy.

Jakże niezwykłe było doświadczenie chirurgów, kiedy operując tylko w miejscowym znieczuleniu i znieczuleniu ogólnym przy pomocy ketaminy, bez monitorowania czynności życiowych na ekranie, dostawali się w głąb szyi pacjenta. Tutejszy monitor z powodu wilgoci, nieużywany przez wiele lat, przy pierwszej operacji zadymił i padł na dobre. Praca przy odsłoniętym przełyku, tchawicy, tętnicach szyjnych, kręgosłupie i nerwach to nie lada wyzwanie w sztuce lekarskiej. Wszystko udawało się jednak z dobrym końcowym efektem: nikt z operowanych nie umarł, nie stracił głosu, nikomu nie został odebrany żaden zmysł. Chwała Panu, że tak efektownie powiodły się prawie wszystkie interwencje. Prawie wszystkie, gdyż niestety jedna jedyna pacjentka w zetknięciu skalpela ze skórą dostała padaczki, której wcześniej nigdy nie miała. Otóż lecząc się tradycyjnymi specyfikami miejscowych czarodziejów doznała napadu drgawek i z tego powodu nie można było kontynuować operacji. Tak więc po przecięciu pierwszej warstwy skóry trzeba było ją zaszyć i odesłać na salę OIOM, bez możliwości kolejnej operacji.

Pierwsze zoperowane wola na zawsze wpisały się w historię szpitala w Bagandou jako pionierskie operacje, gdyż takich zabiegów nie robi się nawet rutynowo w szpitalach w stolicy. Niezwykłe były też doświadczenia pielęgniarzy i miejscowego felczera, asystujących chirurgom, którzy nigdy wcześniej nie widzieli tak trudnych, wielogodzinnych operacji, gdy usunięte wole odsłania jedne z najważniejszych dla życia struktur ludzkiego ciała. Gdy nazajutrz, przy zmianie opatrunków i usuwaniu drenów pozostawionych w okolicy rany, pacjenci oglądali w lusterku swoje szyje, na twarzach malowało się szczęście i niedowierzanie. Wola, które przez ostatnie dziesięciolecia nosili na szyi, które utrudniały im poruszanie głową, czasem także połykanie, zniknęły, a w ich miejscu pozostała tylko wielocentymetrowa blizna, która po kilku tygodniach będzie już prawie niewidoczna.

Wielokrotnie słyszałem, że muszę się pomodlić o powodzenie operacji, które wydawały się wręcz niemożliwe, jednak za każdym razem wszystko odbywało się bez większych komplikacji. Chirurdzy często powtarzali, że wszystko w takich warunkach może się wydarzyć. Jednak z każdym dniem operowali coraz większe wola, a także innych chorych, w tym kobietę z ogromnym guzem w brzuchu od 23 lat, który był tak duży jak bliźniacza ciąża.

Część chorych, pierwotnie zakwalifikowana do operacji, nie zgłosiła się do szpitala z obawy przed konsekwencjami, jak również z racji tutejszych tradycyjnych przekonań, że człowiek z wielką tarczycą ma w sobie… wyjątkową moc. Dobrze, że przynajmniej niektórym ta „moc” obróciła się w bezsilność, z którą nie mogli dalej normalnie żyć.

budowa-kosciola3A co z budową naszej parafialnej świątyni? Praktycznie mury osiągają górny pułap pod krokwie. Jednak ich wysokość w szczytowych punktach sięgająca ponad 8 metrów wyjątkowo komplikuje prace. Najdłuższe kawałki żerdzi i desek mają nie więcej jak 6 m, a tymczasem trzeba nie tylko zrobić rusztowanie wzwyż, ale i odpowiednio je umocować. Takie czynności wysokościowe dla murarzy, którzy nigdy w swoim murarskim fachu nie wspinali się z pracami ponad 3 lub 4 metry powoduje spowolnienie i ostrożność. Ale dla mnie bezpieczeństwo jest najważniejsze. Mając świadomość, że w przypadku tragedii utrata życia czy poważne kalectwo kogoś z pracujących może mnie kosztować olbrzymie sumy pieniężne za odszkodowanie, a nawet życie, gdyż w śmiertelnych przypadkach najemników biali pracodawcy chronili się przed linczem ze strony otoczenia.

budowa-kosciola2

Jakże jednak we wszystkim nie ufać Panu, który jest o wiele bardziej przewidujący i troskliwy o nas niźli najbardziej czarne scenariusze naszych wyobraźni typu: co by było gdyby… Oto jeszcze jeden namacalny znak Miłosierdzia mojego Najukochańszego Wspomożyciela. Będąc ostatnio w stolicy po zamówione pozostałe deski do montażu już częściowo zbitych dźwigarów (jakie widzimy na zdjęciu), jakimże zdziwieniem było, kiedy wjeżdżam za bramębudowa-kosciola wielkiej koncesji składu drewna i widzę ruiny spalonych hangarów i pomieszczeń maszyn obrabiających surowy materiał. Lament dopiero co przybyłego jednego z właścicieli tartaku i owego składu (Syryjczyka), przyprawił mnie o współczucie wobec tragedii jaka go spotkała. Jednak nieśmiało pytam: a co z moimi 30 sztukami 6-metrowych desek z czerwonego drzewa za jedyne (!) 500 euro? Pokazał mi jedynie niedopałki widać wcześniej ostrugane. A że widziałem pod murami jeszcze podobne deski, których nie strawił płomień mówię mu: a może mi dasz w zamian chociaż te niestrugane? W końcu zapłaciłem nie tylko za materiał, ale i za robociznę. Zaczął się tłumaczyć, że tego nie zrobi, bo ma na głowie ekipę śledczą żandarmerii i musi uporządkować to co zostało. Czułem, że będę musiał się pożegnać z nadzieją na odzyskanie zamówionych desek. Jednak modlitwa dodała mi animuszu i na drugi dzień z rana uderzyłem na nowo do tego zakładu prosząc o zrozumienie, że muszę wracać na Misję i MUSZĘ mieć materiał. Po dłuższej rozmowie przez telefon ze swoim szefem ów Syryjczyk pozwolił mi zabrać surowe deski. Wywiozłem je do pobliskiej stolarni i tam po pół dnia pracy odebrałem połowę materiału, bo tyle zmieściło mi się na samochód. Już kolejny raz doświadczam na własnej skórze, że zło miesza zaciekle ogonem, ale gdy człowiek usilnie ubiega się o czułe spojrzenie Miłosiernego Pana, szybko podwija ogon i zmiata tam, gdzie pieprz rośnie.

Dajmy wyraz naszej prawdziwej ufności Temu, który naprawdę jest naszym Obrońcą i Wybawicielem. Zaufajmy tak na 100% Temu, Którego nic nie jest w stanie odwrócić od naszego pełnego ufności błagania w potrzebie. Tym bardziej w trwającym Roku Miłosierdzia zawierzmy bezgranicznie Jezusowi. Wyraziłem to w ubiegłym roku, na obrazku upamiętniającym mój Jubileusz 25-lecia kapłaństwa parafrazując słowa św. Pawła z Listu do Efezjan: „Chwała Temu (…), który mocą działającą w nas może uczynić nieskończenie więcej, niż prosimy czy rozumiemy.” Ef 3,20

Niech potrzeby duchowe i materialne Was wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób wspieracie mnie w pracy misyjnej, będą niezwłocznie zaspokojone.