Ks. Mieczysław Pająk
Aktualności
  • W fazie upiększeń

    Zasady zysku, handlu, lukratywnego biznesu na dobre pochłonęły umysły i serca nie tylko bogatej Ameryki (czego […]

  • Sztafeta nie olimpijska, ale misyjna

    Od wieków przeciętny człowiek pożąda chleba i igrzysk. Te ostatnie z Rio przebrzmiały, bezpowrotnie odeszły do […]

Imieniny

Wytropić Smętka i przezwyciężyć marazm

„Gdy dobra się mnożą, mnożą się ich zjadacze (…) Istnieje bolesna niedola – (…) bogactwo przechowywane na szkodę właściciela (…) tak odejdzie, jak przyszedł. I jaki pożytek dla niego, że trudził się na próżno?” (Koh 5,10.12.15). Jeśli coś wyjątkowo się nie darzy, to i po temu znajdzie się adekwatne odnośniki z Biblii. Kohelet ma w swoich stwierdzeniach mądrościowych coś defetystycznego, wręcz nihilistycznego. Generalnie nie jestem nihilistą, ale jakoś mnie zebrało na jęki nad losem, nad tym co mnie w żaden sposób ostatnimi czasy nie satysfakcjonuje. Przepraszam zaglądających na moją stronę, że nie wysilałem się przez kolejne dni do jakichkolwiek sprawozdań z prac przy budowie kościoła. Ale sami powiedźcie: o czym tu pisać?

Przezwyciezyc marazm ks Mieczysław PająkMinęło ponad 1,5 miesiąca, od kiedy zatrudniłem ekipę producentów cegły. Należałoby raczej przykleić do ich nieefektywnych wyczynów dosadny epitet – gnieciuchy. W końcu z tego, co ręczną pracą wygnietli, nie zostanie nic pożytecznego. Dojechał tydzień temu na plac budowy kościoła samochód z „niby-cegłą”, ale z liczby 1300 sztuk oprócz gruzu zostało nie więcej jak 500 rozpadających się kawałków, których nie sposób włożyć w przyszłe mury kościoła. Postanowiłem, że pozostałej cegły (ponad 5000) już nie będę ściągał z miejsca wyrobu.

Proszę więc o wybaczenie tej jedynej osoby, która przejęła się wcześniejszą sytuacją zawalonego pieca i 4 tys. sztuk cegły potłuczonej. Postarała się opłacić straty, ale proszę ją teraz: niech już tych kolejnych strat nie próbuje wyrównywać. Trzeba usiąść i przedyskutować – jak to w afrykańskich zwyczajach powszechnie panuje. Gdzie jest przyczyna? Czy to nie jest klątwa, czary, czy może uroki? Należałoby niezwłocznie znaleźć jakiegoś złośliwca, który działa wyraźnie na szkodę. Nawet jak nigdy nie byłem i nie Przezwyciezyc marazm Misja Katolicka w Afrycejestem przesądny, to zgodnie z tym, co inni mówią – sam z przekąsem stwierdzam, że to wszystko magią „pachnie”. I tu przytoczę niektóre przekonania i wyroki tych, którzy nic nie mają sobie do zarzucenia, jedynie wysuwają fatalistyczne sądy nad urągliwymi działaniami przeklętych czarodziejów. I tak szef robót z cegłą, który ostatecznie wziął za „byle cegłę”, tyle co kontrakt wstępnie opiewał – stwierdził z absolutną pewnością, że cegła zamieniła się w gruz, ponieważ towar na samochodzie był nieodpowiednio zapakowany i kierowca jechał nie tak, jak powinien. Za niesprawność samochodu główny wykonawca robót obwinił bliżej nieznanych, zazdrosnych mieszkańców tutejszej wioski, który nie chcą jego należnego profitu i zainfekowali mu samochód swoimi feralnymi talizmanami, które rzekomo odbierają mu możliwość jazdy.

Ja zaś z zimną krwią Białasa na zasadzie „szkiełka i oka” udowadniam, gdzie się znajduje ten właściwy powód fatalistycznego marazmu. Przede wszystkim, pogoda obecnie jest całkowicie nieodpowiednia do rozkładania i Przezwyciezyc marazm RPAsuszenia wytłoczonej z gliny cegły, nawet gdy ma się do tego nieprzemakalne plandeki. Bywają dni, że w ciągu 24 godzin nawet dwa razy spada z nieba ulewny deszcz. Jedynie dzieciom takie istne fontanny deszczu sprzyjają. Podchodząc pod nasz dom pokryty blachą, zażywają zimnej kąpieli w jego strugach. Jeśli już robić o tej porze roku cegłę, to trzeba dużo więcej czasu i jakiegoś sposobu użyć trzeba do jej suszenia. Należałoby rozrabiać glinę zanim się ją włoży i dobrze ubije w prasie, czego narwani na szybki zysk młodzi nie robili tak jak powinni. A do całości przedsięwzięcia niezbędna jest duża ilość drewna, aby cegłę odpowiednio wypalić. Ale kiedy im przyszło kupować drzewo, to niestety pieniążki przeznaczali na swoje potrzeby. Z kolei samochód wykonawcy nie ma prawa jeździć, gdyż jest tak wielkim rzęchem, że jedynie karoseria może służyć za wygląd samochodu, ale jego motor nadaje mu raczej osobliwą markę „samgo-pchaja” a bynajmniej nie samo-chodu.

W tej nietypowej sytuacji może ktoś z Czytelników poda inny punkt widzenia na całość mrocznych niedogodności. Gdzie je umiejscowić? Jakie środki zastosować? Kogo obciążyć winą i kosztami? Stwórzmy może blok dyskusyjny, a sprawa ruszy do przodu. A może przyczyna jest o wiele poważniejsza – brak Bożego przyzwolenia, czyli błogosławieństwa, aby ten Jego dom chwalił Go swym urokliwym wyglądem, królując ponad małymi chatynkami tubylców!? Może ma ktoś ciekawą podpowiedź. Znany jest Wam adres mojej strony www.pigmeje.pl, a tam łatwo o bezpośredni mailowy kontakt ze mną. Zachęcam zatem do dyskusji, a może wspólnymi siłami jakoś odczarujemy ten afrykański marazm. Stosując motyw zaczerpnięty z Wańkowicza przeniesiony na nasz grunt, pokuszę się pół żartem, pół serio o stwierdzenie, że może jakoś wytropimy i wypłoszymy tego Smętka, który grasuje po naszym Czarnym Lądzie 🙂