Ks. Mieczysław Pająk
Aktualności
  • W fazie upiększeń

    Zasady zysku, handlu, lukratywnego biznesu na dobre pochłonęły umysły i serca nie tylko bogatej Ameryki (czego […]

  • Sztafeta nie olimpijska, ale misyjna

    Od wieków przeciętny człowiek pożąda chleba i igrzysk. Te ostatnie z Rio przebrzmiały, bezpowrotnie odeszły do […]

Imieniny
Nr Konta: 76 8804 0000 0001 0026 3144 0001

W fazie upiększeń

Zasady zysku, handlu, lukratywnego biznesu na dobre pochłonęły umysły i serca nie tylko bogatej Ameryki (czego w pewnym sensie wyrazem jest wybór Prezydenta-Miliardera na następcę Baraka Obamy za sterami USA), ale i trwale obecne są również wśród nas – obywateli Starego Kontynentu. Wydawałoby się, że upadły kraj środka Afryki wolny jest od pogoni za pieniądzem, jakkolwiek by się ona wyrażała. Nic bardziej mylnego! Handel i bogacenie się zawsze należały do istoty potrzeb ludzkich. Jednak w naszej dobie chyba nieodwracalnie biznes stał się nową, o ile można tak powiedzieć, świecką religią ludzkości. Da się zaobserwować nawet tutaj w dżungli, jak bardzo poszukiwanie złota owładnęło miejscowy targ. Cenę za miskę manioku (czyli chleba codziennego Afrykańczyków) kobiety podwajają, a nawet potrajają. Przez to towary stają się droższe od produktów podstawowych sprzedawanych w stolicy kraju. O ile kiedyś samochody woziły podstawową żywność w stronę stolicy, tak teraz motory taszczą olbrzymie ilości paliwa, napoju, ryżu, cukru, oleju, mąki w naszą stronę. Nawet dzieci, zmuszone do radzenia sobie bez pomocy starszych, już w młodym wieku zwykłą kiść bananów czy zieloną papaję chcą na targu uczynić towarem pierwszej klasy dochodowej. Każdy zarabia i winduje ceny na swój marketingowy sposób. Okazuje się, że nie trzeba znać profesjonalnego marketingu, aby prowadzić intratny choćby mały biznesik. Wystarczy zwykła potrzeba dnia codziennego, towar z poletek uprawnych do zaoferowania i przynajmniej w minimalnym stopniu żyłka do handlu.

Mikołajkowy, przedświąteczny omam zawładnął również sklepami i butikami tutejszego grubszego czy też mniejszego targu miast i wiosek. Zaobserwować to można ewidentnie w Wigilię Bożego Narodzenia, kiedy prawie wszystkie dzieci przynoszą do kościoła swoje zabawki, błyskotki, drobne prezenciki, które stwarzają jazgotliwy rumor podczas uroczystej celebracji.

Chęć nabycia i pokazania cudacznych chińsko-nigeryjskich (produkcja nigeryjska to Made in China number 2 na kontynencie afrykańskim) świecidełek weszła już nawet w progi kościoła. Do tego stopnia, że i sam czuję się już w jakimś stopniu członkiem świata handlu, sprzedawcą nowych murów kościoła i jego wyposażenia dla tutejszej ludności.

wykonczeniowka kościół Pigmeje Afryka

Sprzed nowo budującego się kościoła, gdzie ludzie gromadnie idą w stronę naszego szpitala raz po raz próbuję odpędzać gapiów, którzy ślęczeliby godzinami przyglądając się malarzom na wysokościach, wykonującym swoją pracę z pomocą rusztowań sześcio-, siedmio-, a nawet ponad dziesięciometrowych. Podziwiających jeszcze bardziej pociąga widok niezwykłej maszynerii w Bagandou, jaką bez wątpienia jest pionierska betoniarka uruchomiona do robienia cementowych wylewek w kościele i na schodach przed nim. Próbuję podchwytliwie zaczepiać co niektórych niebędących uczestnikami nabożeństw naszego katolickiego kościoła, że wam na nic oglądanie zachwycającej budowli katolików, bo i tak nie przyjdziecie tutaj się modlić. W odpowiedzi czasami słyszę: ależ jak najbardziej przyjdą na poświęcenie kościoła, a nawet są gotowi wziąć ślub w powstającej świątyni. To li tylko słowa, zapewne niemające pokrycia w przyszłym działaniu osób je wypowiadających, ale są one pozytywnym przejawem niezwykłości tego, jak bardzo wszystkim podoba się finał już nie budowy, ale wykończeniowych prac kościoła.wykonczeniowka-kościół

W tym właśnie miejscu spróbuję naświetlić to, co mogłoby wszystkim Współtwórcom tego dzieła sprawić radość z tego, na co przeznaczyli swoje pieniądze, modlitwy, zainteresowanie, itp. Mury i świecący dach kościoła nie robiły dotychczas takiego wrażenia, jak dopiero teraz, kiedy są już pomalowane wapnem i emulsją. Krokwie i cała więźba dachowa zostanie wylakierowana, o ile na to pozwolą finanse. W obszerne otwory zamontowano kolorowe witraże sprowadzone samolotowym cargo z Polski, które nadają budynkowi majestatyczny urok świątynny. Do kompleksu ołtarzowego sprowadziłem figurę św. Józefa, która wraz z Maryją Niepokalaną będzie wstawiona w centrum zwieńczeń kolumn i wieńców celowo domurowanych w całości kościoła i na ścianach dwóch pomieszczeń zakrystii przy ołtarzu.

Wyjątkowo odmienia oblicze świątyni długo robiona betonowa wylewka. Jest ona na tyle mocna, że jestem przekonany co do jej wysokiejwykonczeniowka-03 trwałości i innego losu jaki ją czeka niż jej poprzedniczek w większości wcześniejszych budynków – gdzie po latach robią się dziury w posadzkach betonowych. A to dlatego, że zaprawę cementową miesza się byle jak, niedokładnie, bo niestety ręcznie. Tym razem odmieni to betoniarka, jakże przed laty ośmieszana przez moich kolegów misjonarzy przy pakowaniu kontenera z wyposażeniem na misję i szpital: po co ci taki gigant!? Zaznaczę, że wybrałem najmniejszą sztukę…No cóż, niewielu z nich przeżyło tyle, co ja w Afryce, gdzie po 17 latach widzę efekt braku podstawowych budowlanych narzędzi.

Całość przedsięwzięcia budowlanego ma jeszcze kilka niedociągnięć i niewykończonych elementów: trzeba będzie ozdobić ściany, więzary podtrzymujące dach specjalnymi klepkami, boazerią, na której froncie pod przeźroczystymi świetlikami w dachu zawiśnie kolejny witraż z Polski. Zaś na czołowym witrażu w kształcie krzyża wyeksponowany zostanie wizerunek Pana Jezusa ukrzyżowanego ze starego kościoła. Cudem innowacyjnym w panoramie nowo wybudowanych kościołów naszej diecezji, a nawet kraju będzie balkon wewnątrz kościoła, a raczewykonczeniowka-001j jak to nazywa się potocznie u nas – chór. A to powoduje, że czasami ktoś sarkastycznie zauważa: to w Bagandou będzie katedra! A ja jeszcze z większym żartem dodaję, że właśnie teraz opuszczam Bagandou, aby przyjechać z biskupią mitrą i pastorałem, to i tytuł katedry dla naszego kościoła się znajdzie.

Nowa świątynia byłaby już właściwie w stanie spełniać swoje zadania – gdyby były ławki, ołtarz, ambonka i może jeszcze barierki przy balkonie chóru. Trzeba będzie jeszcze na ten cel przeznaczyć kilka tysięcy euro. Ponadto będzie potrzebna nowa dzwonnica, grota przykościelna, remont starego kościoła, który stanie się salą spotkań, ale to już jest niewielka kosmetyka w porównaniu z tym, co się działo przy całości budowy.

Niech to niekomercyjne miejsce i budowla, wyraz ludzkich zatroskanych serc nie o zyski tego świata, ale sprawy Boże, przyczyniają się ku większej chwale naszego Pana. Właśnie tu niech dotyka serc i ludzkiej codzienności z wysokości nieba Miłość Miłosiernego Boga i niech Jego błogosławieństwo przepełnia wszystkie serca Ludzi Dobrej Woli, którzy towarzyszyli mi w trudach budowy i będą nadal wspierać finalizację tego wspólnego dzieła. Bóg niech Wam hojnie błogosławi w dalszej pielgrzymce wiary w tym właśnie miejscu, które wybrał sobie Pan.

wykonczeniowka-002

Obecnie udaję się na odpoczynek do Ojczyzny, z polecenia mojego księdza Biskupa w Polsce, który mi podsyła księdza Marka na podmianę. Ja ze swej strony zachęcam do kontaktu bezpośredniego w kraju na adres maila: xmichel@op.pl